piątek, 18 grudnia 2015

Rozdział 7

Byłam już pod domem Jess, więc zapukałam do drzwi, otworzyła mi jej mama
- witaj kochana, Jess jest u góry, nie przyszła ci otworzyć, bo niestety nie ma na to siły
- spokojnie nic się nie dzieje rozumiem - poszłam schodami na górę, drogą którą znam już na pamięć wystukałam w drzwi nasze sekretne hasło i weszłam do jej pokoju - siemanko ty mój zdechlaku, jak tam ci życie mija - powiedziałam do Jess, która leżała plackiem na łóżku z głową w poduszce
- a weź daj spokój, chyba nigdy jeszcze nie czułam się gorzej...
- nawet po mojej osiemnastce? - zapytałam rozbawiona
- no dobra cofam swoje słowa, wtedy czułam się najgorzej
- dobra, ale nie jestem tu po to żebyś czuła się jeszcze gorzej, przyszłam ci opowiedzieć co przegapiłaś będąc chora, no więc poznałam pewnego chłopaka, który ma na imię Josh... - zaczęłam opowiadać jej wszystko, może nie mówiłam o tym, że prawie się pocałowaliśmy, ale zagłębiałam się w szczegóły gdy rozmawiałyśmy o Charlotte i wypadku z dzisiaj
- o ja nie mogę, Wiki, a całowaliście się już? - zapytała mnie przyjaciółka z podnieceniem
- no coś ty - zaprzeczyłam od razu - przecież znamy się dopiero od jakiś trzech dni
- no wiem... - powiedziała przeciągle - ale odpowiedz mi czy jest on przystojny
- no, nawet bardzo, mówię ci ocieka seksem, z każdej strony, ale to nie o to chodzi, on jest strasznie kochany i martwi się o mnie
- Cy ty się aby w nim nie zauroczyłaś?
- sama już nie wiem, czuję coś innego w jego towarzystwie, ale nie jestem pewna co to do końca jest - Jess usiadła koło mnie na łóżku i przytuliła
- Wiki cokolwiek to nie jest, pamiętaj, że jestem z tobą
- wiem, i nigdy o tym nie zapomnę - jeszcze chwilę siedziałyśmy przytulone, aż wpadł mi do głowy pewien pomysł - a może by tak oglądnąć sobie film
- no normalnie w myślach mi czytasz - uśmiechnęłam się, bo przypomniało mi się jak w taki sam sposób wyraził się do mnie Josh - to co ja wybiorę film, a ty pójdziesz na dół zrobić popcorn
- czemu ja muszę iść na dół, a nie ty?
- bo mnie tutaj choróbsko wykańcza - powiedziała niewinnie
- yhy, na pewno, ale niech ci już będzie - zeszłam na dół i szybko zrobiłam nam popcorn, nie miałam problemu ze znalezieniem wszystkich rzeczy, bo przecież bywam tutaj bardzo często - wróciłam! - krzyknęłam gdy weszłam  z powrotem do pokoju na górze
- dobrze, ale nie musisz tak krzyczeć
 ale mogę - Jess ze zrezygnowaniem pokręciła głową - no to jaki film wybrałaś?
- będziesz zachwycona, gdyż jest to Harry Potter!
- o jak fajnie! Dawno już tego filmu nie oglądałam
- widzisz od czego masz mnie! - rzuciłam się na łóżko podczas gdy Jess włączała film, wzięłam do rąk miskę z popcornem i zaczęłam go jeść, przy okazji napotykając wzrok Jess, który mówił, żebym lepiej jej coś zostawiła, zaczęłyśmy oglądać. Podczas oglądania trzeciej części Harrego spojrzałam na zegarek leżący na szafce nocnej w pokoju i się przeraziłam
- Jezu Jess już jest 22:00 a ja jeszcze nie jestem w domu, wybacz kochana ale muszę już iść
- możesz przecież zostać moja mama nie będzie miała nic przeciwko
- no wiem, ale nie mam żadnych ciuchów ani książek na jutro, przykro mi, ale muszę już iść - Jess odprowadziła mnie pod drzwi
- na pewno musisz iść, wiesz jest już ciemno, autobusy nie jeżdżą, a ty masz spory kawałek drogi do pokonania - powiedziała zatroskana
- muszę, nie martw się tak o mnie i zdrowiej, żebyś wróciła w poniedziałek do szkoły, jak wrócę do domu to napiszę ci esemesa
- no dobra, ale dobrze ci radzę uważaj - powiedziała groźnie, ale i z troską
- dobrze, pa!
- no pa - przytuliłyśmy się na pożegnanie i ruszyłam w stronę mojego domu, po dziesięciu minutach drogi usłyszałam czyjeś kroki za sobą więc odrobinę przyśpieszyłam, oglądnęłam się za siebie i ujrzałam zakapturowanego faceta, zaczęłam uciekać niestety z moją kondycją jest trochę słabo, dlatego za chwilę zostałam przygwożdżona do ściany i poczułam przeszywający ból wzdłuż moich pleców

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz